O autorze
Od 6 lat zajmuje się polityką narkotykową. Założyciel Studenckiej Inicjatywy Narkopolityki oraz europejskiej sieci Youth Organisations for Drug Action.
Przez kilka lat pracował dla portalu Talking Drugs. Współpracuje również z wieloma innymi organizacjami zajmującymi się polityką narkotykową, w tym: Polska Sieć Polityki Narkotykowej, Społeczny Komitet ds. AIDS, OSF Global Drug Policy Program, Monar na Bajzlu, Release, Students for Sensible Drug Policy.

Czego nie może państwo

Trwamy w coraz mniej aktualnym przekonaniu, że prawo ma realny wpływ na moralność (i nie tylko)

Gdy w mediach pojawiają się doniesienia o budzących oburzenie lub sprzeciw zjawiskach czy wydarzeniach za każdym razem słychać głosy domagające się od rządu reakcji. Nierzadko jakiś polityk na takie wezwania odpowiada (jak niedawno posłowie PJN) jednak w są to gesty teatralne.



Oczywiście w wielu obszarach podejmowane są próby faktycznego wpłynięcia na rzeczywistość z tym, że bardzo często nie przynoszą więcej zamierzonych efektów niż czysto medialne spektakle.
Najlepszym przykładem takiej sytuacji jest oczywiście przegrana sromotnie "wojna z narkotykami", w ramach której rządy różnych krajów na całej planecie wydały setki miliardów dolarów, wsadziły do więzienia miliony i zabiły kilkadziesiąt tysięcy ludzi a mimo tego nie zmniejszyły rozpowszechnienia używania narkotyków, nie mówiąc już o osiągnięciu początkowego celu czyli całkowitego wyeliminowania nielegalnych substancji.

W coraz większej części świat ludzie, dobra, informacje, trendy oraz idee swobodnie i w ekspresowym tempie przekraczają granice. Konsekwencją tego jest, że państwo, społeczeństwo czy otoczenie ma coraz mniejszą możliwość narzucania swojej woli jednostce. Szczególnie środkami prawa karnego.
Ten trend jest wyjątkowo jaskrawy w przypadku tzw. kwestii światopoglądowych jak wspomniana już w tym (i każdym na tym blogu) wpisie walka z narkotykami oraz wielu innych. Wiadomo od dawna, że jeżeli dysponuje się pewną (ciągle relatywnie zmniejszającą się) sumą pieniędzy i chce się poddać eutanazji/zażywać narkotyki/przeprowadzić aborcję/wziąć ślub z osobą tej samej płci to nasze państwo nie ma w praktyce żadnej możliwości powstrzymania nas. Wystarczy kupić za kilkadziesiąt złotych bilet na autokar czy przelot tanimi liniami i w przeciągu od kilkudziesięciu minut do kilku godzin polski rząd nie będzie miał nic do powiedzenia. Realizowanie swojej woli, wbrew decyzjom państwa poprzez zmianę jurysdykcji, pod którą się przebywa jest obecnie w naszym przypadku możliwe dzięki zmianom politycznym, konkretnie dzięki upadkowi żelaznej kurtyny, przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej i następnie do Strefy Schengen.

Szybko przybierającym w ostatnim czasie na sile trendem jest natomiast tworzenie takiej możliwości przez zmiany technologiczne i rynkowe, w efekcie których działania tego typu są tańsze i mniej angażujące czasowo. Ludzie mają coraz większą możliwość odurzania się substancjami o działaniu podobnym do "klasycznych" narkotyków, z których delegalizacją rządy po prostu nie nadążają gdyż są one wynajdowane i modyfikowane w czasie znacznie krótszym niż potrzebny na przeprowadzenie procesu legislacyjnego. Przez Internet mogą uzyskać dostęp - czy to elektroniczny, czy fizyczny dzięki przesyłkom pocztowym - do tabletek wczesnoporonnych, marihuany czy kokainy, materiałów propagujących nienawiść i ustroje totalitarne, wolnej prasy (jeżeli żyją w państwie, w którym obowiązuje cenzura), instrukcji bezbolesnego samobójstwa, a już niedługo zapewne broni palnej.

Proces rozmywania się władzy państwowej dotyczy również sfery gospodarczej czego najlepszym przykładem jest zgromadzenie (według niektórych szacunków) już 1/5 światowego kapitału w "rajach podatkowych" czy ostatni kryzys finansowy.

Nie mam wątpliwości co do tego, że efekty tych zmian są i będą zarówno pozytywne jak i negatywne. Na chwilę obecną widzę trzy mniej lub bardziej realistyczne i drastyczne rozwiązania, które mogą się oczywiście przenikać:
1. Izolacjonizm na wzór Korei Północnej
2. Tworzenie struktur ponadpaństwowych, w ramach których dążące do wspólnego celu kraje będą miały możliwość bardziej efektywnego wpływania na globalne procesy
3. Pogodzenie się ze zmianami, zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi, a co za tym idzie porzucenie prób "zawracania Wisły kijem".

Pierwszy pomysł odrzuciłbym ze względu na absurdalnie wysokie koszty. Nie da się usprawiedliwić np. wyłączenia Internetu w całym kraju (a to jedyna możliwość) żeby ktoś przypadkiem nie wszedł na stronę nawołującą do nienawiści.
Pozostałe dwa wydają się być bardziej realne i mniej szkodliwe, słusznie jednak nie chcemy się zgadzać na wszystkie zjawiska jakie przynosi nam nowoczesność a traktaty czy instytucje międzynarodowe nie są w stanie wszystkich problemów rozwiązać, choćby ich strony/członkowie byli ku temu bardzo zdeterminowani (czego przykładem jest wojna z narkotykami), a w wielu przypadkach mogą przynieść więcej problemów niż pożytku.
Jedną z najważniejszych kwestii w kierunku faktycznego i obciążonego jak najmniejszymi stratami ubocznymi, wpływu na zmieniający się świat jest moim zdaniem znaczące odejście od myślenia idealistycznego, które żąda całkowitego rozwiązania pewnych kwestii i zazwyczaj czyni swoim narzędziem prawo karne. Należy je zastąpić pragmatyzmem, który skupi się bardziej na "miękkich" środkach jak regulacja danych zjawisk , edukacja etc. Podejście takie odniosło już sporo sukcesów, choćby w kwestii palenia tytoniu, które w krajach rozwiniętych od dłuższego czasu spada dzięki edukacji zdrowotnej, wprowadzania różnorakich podatków itd. Jeżeli porównamy ten problem z używaniem nielegalnych narkotyków, którego nie udało się zwalczyć w "otwartej walce" generującej olbrzymie koszty różnego typu.
Strategia kompromisów, jak nazwać możemy podejście pragmatyczne, nie ogranicza w sposób drastyczny wolności jednostki, szczególnie - jak to zazwyczaj bywa - najsłabszych członków społeczeństwa, a jednocześnie pozwala osiągać w określonym stopniu pewne cele wspólne. Dlatego jest wydaje się być najlepszą odpowiedzią na wyzwania stawiane przez współczesność.
Pocieszam też- nie wszystkie efekty zmian technologicznych czy cywilizacyjnych są trwałe.
Trwa ładowanie komentarzy...